|
Archiwum
Zakładki:
|
środa, 25 kwietnia 2012
Jak pewnie zauważyliście, od dłuższego czasu nie pojawiają się tu nowe wpisy. Przez najbliższe miesiące taka sytuacja najprawdopodobniej się utrzyma. Po co to piszę? Chciałbym polecić Wam blog znacznie bardziej prężny, o bardzo zbliżonym profilu. Oddaję głos autorce:
poniedziałek, 15 marca 2010
Słowa małżonek i małżonka wracają do łask. Czasami w złym kontekście. Nigdy nie powinniśmy ich używać do opisywania swojej drugiej połówki. Mój małżonek. ŹLE! (chyba, że chcemy zażartować) Mój mąż. DOBRZE! Małżonek i małżonka nie są słowami o charakterze neutralnym. Mają styl oficjalny. Mówiąc Pozdrowienia dla małżonki! jesteśmy uprzejmi i nieco bardziej zdystansowani, niż przy prostych Pozdrowieniach dla żony! Klasyczny przypadek użycia małżonka/małżonki to np.: Na przyjęcie przybył premier wraz z małżonką. Co ciekawe, dopuszczalne jest użycie słów współmałżonek/współmałżonka (ale znów: nie w stosunku do własnego męża lub własnej żony). W tym wypadku mamy jednak do czynienia ze stylem wybitnie urzędowym. Współmałżonek jest szczególnie przydatny urzędnikom, bo we wszelkich pismach i instrukcjach może oznaczać zarówno kobietę, jak i mężczyznę.
środa, 24 lutego 2010
Zarówno słowem plastik, jak i plastyk można opisać tworzywo sztuczne. Plastyk może być też artystą. Chyba właśnie ze względu na tę dwuznaczność dużo częściej, mówiąc o tworzywie, używamy słowa plastik. Nie potępiajmy jednak zbyt pochopnie ludzi np. za zabawki z plastyku.
poniedziałek, 22 lutego 2010
Tę czy tą? W narzędniku: Nie idź tą drogą. W bierniku: Wybieram tę drogę. Wybieram tą drogę dopuszcza się jako formę potoczną. Raczej w mowie niż piśmie. Ludzie dbający o język używają tę. Warto pamiętać, żeby nie przesadzać z hiperpoprawnością przy wymowie - "ę" wymówione ze zbyt silnie zakręconym i zaakcentowanym ogonkiem brzmi nieco pretensjonalnie.
piątek, 19 lutego 2010
Ubrać sweter. Brr. Brzmi koszmarnie. Formę tę uznaje się za regionalizm małopolski, pozostałość po zaborcach. Wszędzie poza Krakowem i okolicami ;) można ubrać się w sweter. Włożyć sweter. Ewentualnie założyć sweter. Ostatnia forma budzi pewne wątpliwości, niektóre słowniki ją odrzucają, inne akceptują ( http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=6196 ). Wydaje mi się, że z czasem będzie coraz odważniej wchodziła do polszczyzny oficjalnej. Choćby dlatego, że jest bardziej jednoznaczna od włożyć (ubranie można przecież włożyć do szuflady, walizki itd.). W podanym linku wyjaśnione są niuanse związane z różnicami pomiędzy wkładaniem i zakładaniem. Arscribendi, na Boga! Nie komentuj tego zdania! Na szczęście coraz rzadziej spotykamy w różnego rodzaju knajpach i restauracjach przeurocze "Czy życzy pan/pani...?". Zdania w stylu: Czy życzy pani coś do picia? Życzą państwo rachunek? to kuriozalne wykwity kultury... napisałbym "kelnerskiej", ale nie napiszę, bo to przecież porządny i godny szacunku fach. Nie wiem skąd to się wzięło. Brzmi nieporadnie, wręcz karykaturalnie, trochę jak z filmów Barei. Żeby nie było tak jednoznacznie antygastronomicznie, dodam tylko, że tego rodzaju językowe eksperymenty zdarza się oczywiście usłyszeć również w zupełnie innych sytuacjach. Najczęściej jednak chyba właśnie na linii "obsługa-klient". Może spece od obsługi klienta powinni wpisać krótki instruktaż językowy jako obowiązkowy punkt każdego szkolenia nowego pracownika? Pamiętajmy: Czy życzy sobie pani coś do picia? Życzą sobie państwo rachunek?
środa, 17 lutego 2010
Dwa słowa, których szczerze nienawidzę. Darzę je nienawiścią absolutnie szczerą i całkowicie bezinteresowną. iż i aczkolwiek Iż jest synonimem wspaniałego spójnika "że". Znaczy dokładnie to samo, ale poza znaczeniem wszystko ma od "że" gorsze. Iż jest pretensjonalne, książkowe i nadęte. Rzadko, bardzo rzadko spotyka się je w kontekście, który sprawia, że iż brzmi normalnie. Iż jako synonim "że" nie spełnia też podstawowej funkcji synonimu, tzn. iż nie da się dla urozmaicenia użyć w jednej wypowiedzi z "że". Tak jak robi się np. z "i" oraz "oraz". Przykład 1: Przykład 2: Jak to brzmi? No właśnie. Podsumowując, iż jest do niczego.
Aczkolwiek od biedy można zaakceptować w języku pisanym (wypada szczególnie dobrze w protokołach sądowych i pismach z urzędu skarbowego). Najczęściej lepiej używać po prostu: "chociaż", "choć", "ale", "jednak", "jednakże" itd. Do wyboru, do koloru. Z moich prywatnych obserwacji wynika, że aczkolwiek w języku mówionym stosują przede wszystkim ludzie, których można obrazowo opisać jako tych, którzy "wolą jazz od bułki z dżemem". Uważajcie na iż i aczkolwiek.
poniedziałek, 15 lutego 2010
Jednym z najczęstszych zgryzów językowych spotykanych w korespondencji internetowej jest pisownia skrótowca utworzonego od wyrazu postscriptum. Jak to pisać? PS? P.S? Ps? ps? "PS" to najbardziej klasyczna i akceptowana forma. Niektóre słowniki wspominają też o "P.S." jako formie dopuszczalnej. Nie powinniśmy pisać "ps", chyba że chodzi nam o jednostkę długości parsek. Teraz pojawia się pytanie, czy stosować po PS lub P.S. kropkę, dwukropek, a może zostawić bez żadnego znaku interpunkcyjnego. I tutaj pojawia się problem. Kiedyś, dawno temu, gdzieś wyczytałem, że o żadnych kropkach czy dwukropkach mowy nie ma. Czyli powinniśmy pisać tak: PS To jest właśnie postscriptum. Sprawdziłem to dzisiaj w poradni PWN. O ile dobrze zrozumiałem, według prof. Mirosława Bańki dopuszczalne są formy: PS. To jest postscriptum. "Niezależnie od wybranej pisowni skrótu potrzebny jest jakiś znak interpunkcyjny, który odzieli go od treści danego postscriptum" (źródło). Z cytowanego fragmentu wynikać by miało, że forma absolutnie bezkropkowa jest niedopuszczalna. Kłóci się to oczywiście z tym, czego mnie kiedyś uczono. Ech, aż strach się do tego postscriptum w ogóle dotykać. A Wy jak piszecie PS?
sobota, 13 lutego 2010
Na podstawie Waszych komentarzy (dzięki!) postanowiłem uruchomić cykl pt. "Przekręcamy wyrazy". Postaram się zebrać w jednym miejscu słowa, które sprawiają nam najwięcej problemów. Czekam na Wasze sugestie. Mam nadzieję, że uda się nam uzbierać nie tylko suche przykłady, ale też ciekawe historie z nimi związane. No to zaczynamy. Na początek Wasze przykłady: I coś ode mnie:
piątek, 12 lutego 2010
Trzeba powiedzieć sobie wprost: bynajmniej i przynajmniej to nie synonimy. Jeśli nie znamy znaczenia tych słów, po prostu ich nie używajmy. Inaczej wpadka gwarantowana. "Bynajmniej" użyć można np. tak: Nigdy nie używajmy "bynajmniej" zamiast "przynajmniej": Sam przyznam, że słowa "bynajmniej" nie używam w ogóle. Po prostu go nie czuję i boję się popełnić gafę. Ja się poddałem, ale gdyby ktoś chciał sobie ten jakże piękny wyraz przyswoić, polecam piosenkę Wojciecha Młynarskiego, w wykonaniu zespołu Raz Dwa Trzy (znalezione na Youtube, stąd dziwna grafika):
Polecam zresztą całą płytę Raz Dwa Trzy Młynarski. |