Z językiem polskim robi się obecnie wszystko. Kaleczymy go na wszelkie możliwe sposoby. Czas powiedzieć sobie DOSYĆ! Ludzie, dbajcie o to, jak mówicie i piszecie!




środa, 30 stycznia 2008

Właśnie. Polacy mają straszny problem z ilością i liczbą.

Dlaczego powinniśmy mówić "duża liczba widzów na trybunach", a nie "duża ilość widzów na trybunach"?

Sprawa niby prosta, ale wciąż pojawiają się błędy. W przypadku rzeczowników policzalnych (widzowie, komputery, zapałki, samochody itd.) mówimy o liczbie. W przypadku niepoliczalnych (woda, piasek, powietrze, energia itd.) używamy pojęcia ilości.

"Ilość widzów" to błąd dość popularny, może nie wyjątkowo rażący, ale jednak zdradzający pewną ignorancję językową. "Ilość widzów" brzmi trochę jak "masa widzów, "tłumy widzów". Być może podświadomie używając "ilości" chcemy w niektórych przypadkach podkreślać dużą skalę zjawiska, która czyni z policzalnych jednostek bezkształtną masę?

czwartek, 17 stycznia 2008

wlasnie tak wygladalyby wszystkie teksty w sieci gdyby wszyscy stosowali nowoczesne zasady luznej interpunkcji

ten tekst jest oczywiscie kompletnie nieczytelny ale taki styl pisania widzi sie coraz czesciej

przynajmniej staralem sie unikac bledow ortograficznych i dziwnej pisowni wiekszosci wyrazuff

najbardziej przerazajace jest to ze pisze tak coraz wiecej ludzi w sieci nawet tych wydawaloby sie powaznych

Trudno się to czyta, nieprawdaż? Szkoda, że tak wielu internautów nie potrafi inaczej.

piątek, 11 stycznia 2008

Dzisiaj wideo z krótkim cytatem dla zachęty:

Przede wszystkim, nie słucham polityków, bo już nie mogę tego słuchać




Tym wpisem zaczynamy serię "Jak mówią...". Będziemy w niej wytykali wpadki przeróżnym presonom udzielającym się publicznie. Na celowniku znajdą się przede wszystkim politycy, dziennikarze i artyści. Drżyjcie! 

20:15, poeciak , Inne
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 stycznia 2008

Błędy językowe w sieci to plaga. Czy w ogóle jest sens z nią walczyć? Moim skromnym zdaniem, warto przynajmniej próbować.

Pojawiają się różne opinie na temat błędów w internecie. Wciąż popularne jest ultraliberalne podejście "nieważne jak, ważne co piszemy", wynikające (pośrednio) z netykiety.

Przypomnę - w oryginale netykieta  z rezerwą podchodziła do wszelkich zabiegów mających na celu walkę o czystość języka.

Takie podejście jest zrozumiałe w przypadku języka angielskiego, którym posługują się miliony ludzi z całego świata. Wytykanie błędów popełnianych w tym języku można ewentualnie uznać za pewien rodzaj dyskryminacji. Osoby, dla których język Szekspira nie jest językiem ojczystym, mogłyby czuć się w pewien sposób poszkodowane w "międzynarodowych" dyskusjach.

Do tej pory wszystko jasne. Cudzoziemcom mówiącym niezgrabnie po polsku też staramy się wybaczać błędy, a jeśli ich upominamy, to wyrozumiale i z wyczuciem. W przypadku mowy ojczystej wypadałoby jednak wymagać od siebie więcej.

Żeby nie przynudzać, podam konkretne powody, dlaczego warto "wytykać"  błędy popełniane przez internautów:

1) Kontakt z błędami nas ogłupia. Jeśli dwieście razy przeczytamy "poszłem", w końcu sami zaczniemy tak pisać.
2) Rozsądnie poprawiony błąd np. na forum dyskusyjnym, wcale nie musi zakłócać rozmowy. Wystarczy, że zwrócimy uwagę z wyczuciem i bez niepotrzebnych wycieczek personalnych.
3) Poprawiając błąd, wyświadczamy błądzącemu przysługę. O ile w internecie wpadka językowa nie ponosi za sobą poważniejszych konsekwencji, to np. błędy ortograficzne w CV stają się problemem. Istnieje szansa, że raz poprawiony błąd nie powtórzy się.

Podsumowując: jeśli ktoś wytknie Twój błąd, nie denerwuj się. Raczej wypadałoby podziękować.

00:39, poeciak , Inne
Link Komentarze (3) »