Z językiem polskim robi się obecnie wszystko. Kaleczymy go na wszelkie możliwe sposoby. Czas powiedzieć sobie DOSYĆ! Ludzie, dbajcie o to, jak mówicie i piszecie!




piątek, 29 stycznia 2010

Tym razem notka polonistyczno-matematyczna. Czym się różni procent od punktu procentowego? Sprawa jest prosta, a mimo to wciąż wiele osób ma z tym problemy.

Przykład. Prezydent ma 10% poparcia. Poparcie wzrasta mu o 10 procent. Ile ma poparcia? 11%. Jeśli z 10% wzrośnie mu o 10 punktów procentowych, będzie miał 20% poparcia.

Przykład dość pokrętny, ale oddaję istotę sprawy. Chodzi o to, że zmiana wyrażona w procentach zawsze odnosi się do stanu pierwotnego (10% z 10% = 1%) i jest względna. Zmiana w punktach procentowych jest bezwzględna (10% + 10% = 20%) - o ile oczek wzrośnie lub spadnie, o tylu punktach procentowych zmiany możemy mówić.

Tyle matematyka. Co na to język polski i zdrowy rozsądek? Zwykle dążymy do uproszczenia języka - żeby mówiło się szybciej i wygodniej. Tak jest też w tym przypadku. Mówiąc "procent" zamiast "punkt procentowy", po prostu upraszczamy sobie życie.

Czy jest poważny błąd? W języku pisanym, nie mówiąc już o opracowaniach specjalistycznych, z całą pewnością: tak! Puryści matematyczni będą go natomiast wyłapywać nawet w luźnych rozmowach towarzystkich.

Najważniejsze chyba jest to, żeby się dobrze rozumieć - co w tej sytuacji niestety nie zawsze przychodzi łatwo...

19:40, poeciak
Link Komentarze (3) »