Z językiem polskim robi się obecnie wszystko. Kaleczymy go na wszelkie możliwe sposoby. Czas powiedzieć sobie DOSYĆ! Ludzie, dbajcie o to, jak mówicie i piszecie!




niedziela, 29 listopada 2009

Stosunkowo częste i jednocześnie bezwględnie irytujące są wszelkie błędy językowe dotyczące spraw codziennych.

Za każdym razem, kiedy w sklepie z ust przemiłej ekspedientki słyszę: "sto dwadzieścia złoty proszę", mam ochotę przerzucić się na zakupy internetowe. I nie chodzi mi o wysokość, rachunku (a przynajmniej nie przede wszystkim o to chodzi).

Warto zapamiętać, że mówimy: "jeden złoty", "dwa złote", "pięć złotych", "tysiąc złotych" itd. Naprawdę warto.

Sprawa dotyczy z pewnością nie tylko pracowników handlu detalicznego - ci pewnie będą w stanie przeboleć ucieczkę językowo świadomych klientów. Po prostu, chyba po ludzku wypadałoby z odpowiednim szacunkiem odnosić się do złotego - nie wiadomo przecież jak długo będziemy mogli się nim jeszcze cieszyć.

wtorek, 24 listopada 2009

Krótka notka na temat popularnych niedociągnięć, którymi bardzo często popisują się różnego rodzaju osoby publiczne.

W radiu usłyszałem ostatnio bardzo ciekawą wypowiedź jednego z najbardziej prominentnych polskich polityków. Wypowiedź dotyczyła spraw niezwykle ważkich, ale wypowiedziana została w sposób przypominajcy raczej dyskusje panów spod budki z piwem.

Dokładnym cytatem się nie posłużę, ale polityk ów stworzył coś na kształt: "ehhmm, przede wszystkiem, prę panią, chodzi tutej o dwaeścia milionów złotych".

Warto dbać o wyraźną wymowę. To chyba wystarczający komentarz.

Poza tym, nieśmiertelne "panią" w straszliwym "proszę panią"... Chyba że faktycznie chodziło o "prę", zamiast "proszę", ale nie pytajcie mnie, co to "parcie" miałoby w tym kontekście oznaczać.

Aha, konkursu na imię i nazwisko cytowanego polityka nie będzie. ;)