Z językiem polskim robi się obecnie wszystko. Kaleczymy go na wszelkie możliwe sposoby. Czas powiedzieć sobie DOSYĆ! Ludzie, dbajcie o to, jak mówicie i piszecie!




poniedziałek, 31 grudnia 2007

Język używany na co dzień powinien przede wszystkim umożliwiać sprawną komunikację. Często do potocznej mowy wkradają się określenia, nad którymi niespecjalnie się zastanawiamy.

Ludzie mają tendencję do naśladownictwa. Często zdarza się, że pod wpływem chwilowej mody pewne słowa czy zwroty robią zawrotną karierę. Tak samo dzieje się z błędami.

Dość interesujący błąd, wskazujący na brak refleksji nad potocznym językiem, to: najmniejsza linia oporu.

Ci, którzy mówią iść po najmniejszej linii oporu sami nawet nie wiedzą, że tak naprawdę idą po linii najmniejszego oporu.

Właśnie tak! To opór może być przecież najmniejszy, a nie linia! Najmniejsza linia? Bez sensu...

Nie idźmy więc po linii najmniejszego oporu, mówiąc w sposób bezrefleksyjny. Od czasu do czasu warto zastanowić się nad sensem własnych słów.

niedziela, 30 grudnia 2007

Tym razem błąd nieco mniej rażący, ale coraz częstszy.

Wiele osób, szczególnie w oficjalnych sytuacjach, ma tendencje do używania języka "ambitnego". Język "ambitny" to język, który pozwala dowartościować się mówiącemu.

Jednym z przykładów użycia języka "ambitnego" jest pięknie brzmiące, choć całkowicie niepoprawne sformułowanie w każdym bądź razie.

W każdym bądź razie to dziwna zbitka w każdym razie i bądź co bądź.

Nie mówmy tak. Łączenie w każdym razie z bądź co bądź ma w sobie tyle dobrego smaku, co popiajnie śledzi oranżadą.

czwartek, 27 grudnia 2007

Pierwsze wrażenie to podstawa. Jeżeli na samym początku znajomości dopuścimy się błędu, zwykle trudno go potem naprawić.

Na pierwsze wrażenie składa się wiele czynników: mowa ciała, mimika, gestykulacja, głos itd. Ważne jest też to, co mówimy.

Coraz częściej z przerażeniem słyszę ludzi przedstawiających się kiepsko. Na przykład tak:

a) Zieliński Marek, miło mi.
b) moje nazwisko Kowalski Jerzy,

Co tu nie gra?
a) Po pierwsze, jeśli przedstawiamy się imieniem i nazwiskiem, to podajemy najpierw imię, potem nazwisko. Warto o tym pamiętać w cywilizowanych kręgach, nieskażonych groteskowymi, postpeerelowskimi (a może po prostu urzędniczymi) manierami.

b) Dodatkowo, warto pamiętać, że w większości przypadków "Jerzy" to imię, a nie część dwuczłonowego nazwiska - nazwisko "Kowalski Jerzy" nie ma zatem sensu.

środa, 26 grudnia 2007

Skoro zacząłem od problemu z latami, warto załatwić od razu miesiące.

Jaki dzień jest pierwszym dniem roku DWA TYSIĄCE ÓSMEGO? Pytanie, wbrew pozorom, nie należy do banalnych. Całkiem spora grupa Polaków nie zna na nie odpowiedzi. Do grupy tej, wbrew pozorom, zaliczają się nie tylko jednostki niepoczytalne i dzieci w wieku przedprzedszkolnym.

Na powyższe pytanie nadspodziewanie często otrzymamy całkowicie błędną odpowiedź "pierwszy styczeń". Dlaczego błedną? Wyjaśniać oczywiście nie muszę - czytelnicy niekalecz.blox.pl po prostu wiedzą, że mówi się "pierwszy stycznia".

Nowy rok zaczyna się pierwszego stycznia. Pierwszy stycznia to piękny dzień. Niech żyje pierwszy stycznia!

Kiedy możemy powiedzieć "pierwszy styczeń", "drugi styczeń"... "trzydziesty pierwszy styczeń"? Tylko wtedy, kiedy:

a) zbierzemy (za przeproszeniem) do kupy 31 egzemplarzy tego pięknego miesiąca, uszeregujemy w wybrany przez siebie sposób i każdemu przydzielimy stosowny numerek (od 1 do 31).
b) uważamy, że rok ma 31 miesięcy i każdy z nich nazywa się "styczeń".

Oba te przypadki są na tyle bezsensowne, że lepiej po prostu mówić poprawnie.

wtorek, 25 grudnia 2007

Zbliża się rok... właśnie... 

Właśnie taki, jak w tytule notki. DWA TYSIĄCE ÓSMY! A nie "dwutysięczny ósmy".  Czy ktoś w ogóle jeszcze pamięta o tym? Przecież "dwutysięczny ósmy" nie ma sensu!

Mówimy:
- dwutysięczny,
- dwa tysiące ósmy,
- dwa tysiące trzydziesty pierwszy,
- dwa tysiące sto pięćdziesiąty czwarty.

Tak samo jak:
- tysięczny,
- tysiąc dziewięćdziesiąty pierwszy,
- tysiąc sto osiemdziesiąty,
- tysiąć dziewięćset dziewięćdziesiąty dziewiąty.

"Dwutysięczny ósmy" może być oznaką dwóch problemów:
a) nieznajomości języka polskiego,
b) skrzywienia psychicznego objawiającego się przekonaniem, że rok dwutysięczny powtarzał się co najmniej kilka razy (pierwszy był "dwutysięczny pierwszy", drugi "dwutysięczny drugi" itd., tak samo jak Mieszko I, Mieszko II...).

Ludzie! Mówcie po ludzku!

Życząc Wam miłego roku DWA TYSIĄCE ÓSMEGO, dodam na pocieszenie, że wszyscy numerujący nieprawidłowo będą mieli problemy przy roku (według nich) "dwutysięcznym setnym trzydziestym ósmym", nie mówiąc już o roku 234983.

poniedziałek, 24 grudnia 2007

Język polski nam się sypie. Mówimy niedbale, robimy błedy, gdzie tylko się da bez umiaru wplatamy straszliwe makaronizmy.

Niestety, język kaleczą również ci, którzy powinni świecić przykładem. Niechlujnie używają polszczyzny dziennikarze, aktorzy, literaci... Najwięcej szkody wyrządzają właśnie wszelkiego rodzaju osoby publiczne. Poprzez środki masowego przekazu bezustannie gwałcą nasze uszy!

Sprawa jest prosta. W tym blogu będę piętnował najstraszniejsze, najczęstsze, najgłupsze i najzabawniejsze występki przeciwko językowi polskiemu.

Drżyjcie wszyscy, którzy kaleczycie JĘZYK POLSKI!

PS Wytykanie moich błedów surowo wzbronione ;)

00:44, poeciak , Inne
Link Komentarze (1) »