Z językiem polskim robi się obecnie wszystko. Kaleczymy go na wszelkie możliwe sposoby. Czas powiedzieć sobie DOSYĆ! Ludzie, dbajcie o to, jak mówicie i piszecie!




środa, 10 lutego 2010

W dzisiejszej Polityce ciekawy artykuł o kaleczeniu języka polskiego. Polecam.

Moją uwagę, zwróciła też ta grafika:

obrazek z polityki

Jak kopiować, to od najlepszych? A może po prostu zbieg okoliczności? Jeśli to pierwsze, to jestem naprawdę dumny. Jeśli to drugie, to jestem dumny jeszcze bardziej, bo wpaść na ten sam pomysł, co grafik z Polityki, to prawdziwy zaszczyt. ;)

17:08, poeciak , Inne
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 08 lutego 2010

Uwielbiamy zapożyczenia z języków obcych. O ile zachowujemy zdrowy rozsądek, nie ma w tym nic złego. W mniejszym lub większym stopniu języki obce od zawsze kształtowały naszą ojczystą mowę. Kiedyś łacina, włoski (stąd makaronizmy), francuski, rosyjski, niemiecki, teraz przede wszystkim angielski (hamburgeryzmy?).

Problem pojawia się, kiedy wzorce z zagranicy kopiujemy w sposób karykaturalny. Najczęściej używamy dziwnych, obco brzmiących określeń, które mają przecież swoje polskie, nierzadko bardzo piękne odpowiedniki.

Czasami kopiujemy z błędami. Jedna z najczęstszych tego rodzaju pomyłek to modne ostatnio stwierdzenie "No comments". Problem polega na tym, że przy odmawianiu komentarza powinno to być tylko i wyłącznie "No comment".
(
http://en.wikipedia.org/wiki/No_comment)

Cóż, po prostu kolejny przykład na nieporadne użycie języka spowodowane chęcią zabłyśnięcia inteligencją i humorem. Rada nr 1: używajmy tylko takich słów i określeń, które mamy dobrze opanowane. Rada nr 2: polskie "bez komentarza" brzmi równie efektownie.

piątek, 29 stycznia 2010

Tym razem notka polonistyczno-matematyczna. Czym się różni procent od punktu procentowego? Sprawa jest prosta, a mimo to wciąż wiele osób ma z tym problemy.

Przykład. Prezydent ma 10% poparcia. Poparcie wzrasta mu o 10 procent. Ile ma poparcia? 11%. Jeśli z 10% wzrośnie mu o 10 punktów procentowych, będzie miał 20% poparcia.

Przykład dość pokrętny, ale oddaję istotę sprawy. Chodzi o to, że zmiana wyrażona w procentach zawsze odnosi się do stanu pierwotnego (10% z 10% = 1%) i jest względna. Zmiana w punktach procentowych jest bezwzględna (10% + 10% = 20%) - o ile oczek wzrośnie lub spadnie, o tylu punktach procentowych zmiany możemy mówić.

Tyle matematyka. Co na to język polski i zdrowy rozsądek? Zwykle dążymy do uproszczenia języka - żeby mówiło się szybciej i wygodniej. Tak jest też w tym przypadku. Mówiąc "procent" zamiast "punkt procentowy", po prostu upraszczamy sobie życie.

Czy jest poważny błąd? W języku pisanym, nie mówiąc już o opracowaniach specjalistycznych, z całą pewnością: tak! Puryści matematyczni będą go natomiast wyłapywać nawet w luźnych rozmowach towarzystkich.

Najważniejsze chyba jest to, żeby się dobrze rozumieć - co w tej sytuacji niestety nie zawsze przychodzi łatwo...

19:40, poeciak
Link Komentarze (3) »
piątek, 11 grudnia 2009

Podobno dawanie jest lepsze niż branie (przynajmniej, jeśli chodzi o prezenty - temat coraz bardziej aktualny).

Czasami jednak z braniem mamy problemy, zarówno w języku mówionym, jak i pisanym. Czasami mam wrażenie, że słyszę nieprawidłowe"wsiąść" znacznie częściej niż prawidłowe "wziąć". Na szczęście, "wziąźć" wciąż pozostaje tylko rozbrajającą egzotyką.

Na Boga, pamietajmy i nie mylmy:
wsiąść do autobusu, samochodu, samolotu itd.
- wziąć bilet, łapówkę, kredyt itd.

 

03:42, poeciak
Link Komentarze (4) »
czwartek, 03 grudnia 2009

- Fama głosi, że używa pan słów, których znaczenia pan nie rozumie. Co pan na to?
- Proszę powiedzieć tej famie, żeby pocałowała się w dupę i vice versa!

Ten dosyć brodaty żart doskonale ilustruje popularną tendencję do posługiwania się słownictwem, nad którym tak naprawdę warto byłoby w skrytości ducha nieco popracować (tzn. poznać jego znaczenie).

Ale zostawmy skrajne przypadki. Istnieje wiele słów, które po prostu łatwo pomylić. Moje ulubione przykłady to:

- reprezentacyjny i reprezentatywny,
- adaptować i adoptować.

Muszę przyznać, że w pośpiechu parę razy zdarzyło mi się pomylić adaptację z adopcją... dobrze, że tylko werbalnie.

niedziela, 29 listopada 2009

Stosunkowo częste i jednocześnie bezwględnie irytujące są wszelkie błędy językowe dotyczące spraw codziennych.

Za każdym razem, kiedy w sklepie z ust przemiłej ekspedientki słyszę: "sto dwadzieścia złoty proszę", mam ochotę przerzucić się na zakupy internetowe. I nie chodzi mi o wysokość, rachunku (a przynajmniej nie przede wszystkim o to chodzi).

Warto zapamiętać, że mówimy: "jeden złoty", "dwa złote", "pięć złotych", "tysiąc złotych" itd. Naprawdę warto.

Sprawa dotyczy z pewnością nie tylko pracowników handlu detalicznego - ci pewnie będą w stanie przeboleć ucieczkę językowo świadomych klientów. Po prostu, chyba po ludzku wypadałoby z odpowiednim szacunkiem odnosić się do złotego - nie wiadomo przecież jak długo będziemy mogli się nim jeszcze cieszyć.

wtorek, 24 listopada 2009

Krótka notka na temat popularnych niedociągnięć, którymi bardzo często popisują się różnego rodzaju osoby publiczne.

W radiu usłyszałem ostatnio bardzo ciekawą wypowiedź jednego z najbardziej prominentnych polskich polityków. Wypowiedź dotyczyła spraw niezwykle ważkich, ale wypowiedziana została w sposób przypominajcy raczej dyskusje panów spod budki z piwem.

Dokładnym cytatem się nie posłużę, ale polityk ów stworzył coś na kształt: "ehhmm, przede wszystkiem, prę panią, chodzi tutej o dwaeścia milionów złotych".

Warto dbać o wyraźną wymowę. To chyba wystarczający komentarz.

Poza tym, nieśmiertelne "panią" w straszliwym "proszę panią"... Chyba że faktycznie chodziło o "prę", zamiast "proszę", ale nie pytajcie mnie, co to "parcie" miałoby w tym kontekście oznaczać.

Aha, konkursu na imię i nazwisko cytowanego polityka nie będzie. ;)

wtorek, 17 marca 2009

Zdecydowanie zbyt długo nie pojawiła się tu nowa notka.

Już niedługo (obiecuję!) nowy materiał, a na razie jedna uwaga.

Coraz częściej spotykam określenia w stylu: "sprawdź mojego bloga", "piszę bloga", "czytaj bloga". Są tak powszechne, że chyba niespecjalnie już rażą kogokolwiek.

W zasadzie powinniśmy raczej "sprawdzić czyiś blog", "pisać blog" (choć może lepiej "blogować?") i "czytać blog". Zobaczymy, która forma zwycięży.

PS Wszyscy piszący blogi w blox.pl w górnym prawym rogu panelu administracyjnego mają odnośnik "Podgląd blogu". Może jest jeszcze nadzieja?

01:34, poeciak , Inne
Link Komentarze (10) »
wtorek, 13 maja 2008

Zauważyłem, że słowo "ogarniać" robi ostatnio wielką karierę.

Ogarnia się wszystko. Można nawet "się ogarnąć". Kolejne modne słowo klucz, które powoli przestaje cokolwiek znaczyć.

O ile samo słowo rzeczywiście jest dość wdzięczne, to już mieszanie sformułowań w stylu "muszę to ogarnąć", "weź się ogarnij się" czy "muszę się ogarnąć" i stosowanie ich we wszystkich możliwych sytuacjach nie ma sensu.

Może nie jest to przykład błędu językowego, a przynajmniej rażącego błędu językowego, ale bądźmy wyczuleni na takie przypadki. To, że jakieś słowo bardzo się nam podoba, nie oznacza, że powinniśmy je wtrącać do każdego zdania. 

00:36, poeciak , Inne
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 28 kwietnia 2008

Tym razem krótka notka na temat rejestrów językowych. Czym jest rejestr językowy? Bez wdawania się w niepotrzebne teoretyzowanie - w określonych sytuacjach powinniśmy używać określonego języka - dotyczy to zarówno słownictwa, stylu, intonacji itd. Dotyczy to zarówno języka mówionego, jak i pisanego.

Stosowanie odpowieniego rejestru językowego to właśnie dopasowanie języka do danej sytuacji.

Kiedy brakuje dopasowania, nasz język brzmi w najlepszym razie zabawnie, a z reguły po prostu bardzo niezręcznie.

Niedopasowanie rejestru może mieć różne powody. Z reguły błąd ten dotyka osób ogólnie mało uświadomionych językowo, zdarza się także często wtedy, kiedy musimy posługiwać się rejestrem, w którym nie czujemy się pewnie.

Kilka przykładów:
a) przyszłem wcześniej, gdyż nie miałem co robić - barejowskie połączenie prostego błędu (jak najbardziej naturalnego w ustach prostego chłopa) z próbą błyśnięcia językiem wyższym ("gdyż"),
b) moi drodzy, czy zechcielibyście mnie poczęstować papierosem - wypowiedziane pod budką z piwem do stałych bywalców tejże budki.
c) klientów uprasza się o nieoperanie się na ladzie - kiedy chcemy być uprzejmi i jednocześnie w miarę oficjalni, może z tego wyjść koszmar. Przykład z okolic sklepowo-urzędniczych, niestety wciąż żywy.