Z językiem polskim robi się obecnie wszystko. Kaleczymy go na wszelkie możliwe sposoby. Czas powiedzieć sobie DOSYĆ! Ludzie, dbajcie o to, jak mówicie i piszecie!




Inne

środa, 24 lutego 2010

Zarówno słowem plastik, jak i plastyk można opisać tworzywo sztuczne.

Plastyk może być też artystą.

Chyba właśnie ze względu na tę dwuznaczność dużo częściej, mówiąc o tworzywie, używamy słowa plastik.

Nie potępiajmy jednak zbyt pochopnie ludzi np. za zabawki z plastyku.

04:06, poeciak , Inne
Link Komentarze (4) »
środa, 17 lutego 2010

Dwa słowa, których szczerze nienawidzę. Darzę je nienawiścią absolutnie szczerą i całkowicie bezinteresowną.

i aczkolwiek

jest synonimem wspaniałego spójnika "że". Znaczy dokładnie to samo, ale poza znaczeniem wszystko ma od "że" gorsze.  jest pretensjonalne, książkowe i nadęte. Rzadko, bardzo rzadko spotyka się je w kontekście, który sprawia, że brzmi normalnie.

jako synonim "że" nie spełnia też podstawowej funkcji synonimu, tzn.  nie da się dla urozmaicenia użyć w jednej wypowiedzi z "że". Tak jak robi się np. z "i" oraz "oraz".

Przykład 1:
Zdzisław poszedł pić oranżadę i wodę mineralną oraz jeść śledzie.

Przykład 2:
Wiesław poinformował Mieczysława, że Zdzisław powiedział, nie czuje się dobrze.

Jak to brzmi? No właśnie. Podsumowując, jest do niczego.


Teraz weźmy się za aczkolwiek. Aczkolwiek jest jeszcze bardziej nadęte i pretensjonalne od iż. Bardziej pretensjonalne od aczkolwiek jest chyba tylko i wyłacznie słowo "egzemplifikacja".

Aczkolwiek od biedy można zaakceptować w języku pisanym (wypada szczególnie dobrze w protokołach sądowych i pismach z urzędu skarbowego). Najczęściej lepiej używać po prostu: "chociaż", "choć", "ale", "jednak", "jednakże" itd. Do wyboru, do koloru.

Z moich prywatnych obserwacji wynika, że aczkolwiek w języku mówionym stosują przede wszystkim ludzie, których można obrazowo opisać jako tych, którzy "wolą jazz od bułki z dżemem".

Uważajcie na i aczkolwiek.

00:50, poeciak , Inne
Link Komentarze (36) »
środa, 10 lutego 2010

W dzisiejszej Polityce ciekawy artykuł o kaleczeniu języka polskiego. Polecam.

Moją uwagę, zwróciła też ta grafika:

obrazek z polityki

Jak kopiować, to od najlepszych? A może po prostu zbieg okoliczności? Jeśli to pierwsze, to jestem naprawdę dumny. Jeśli to drugie, to jestem dumny jeszcze bardziej, bo wpaść na ten sam pomysł, co grafik z Polityki, to prawdziwy zaszczyt. ;)

17:08, poeciak , Inne
Link Komentarze (3) »
wtorek, 17 marca 2009

Zdecydowanie zbyt długo nie pojawiła się tu nowa notka.

Już niedługo (obiecuję!) nowy materiał, a na razie jedna uwaga.

Coraz częściej spotykam określenia w stylu: "sprawdź mojego bloga", "piszę bloga", "czytaj bloga". Są tak powszechne, że chyba niespecjalnie już rażą kogokolwiek.

W zasadzie powinniśmy raczej "sprawdzić czyiś blog", "pisać blog" (choć może lepiej "blogować?") i "czytać blog". Zobaczymy, która forma zwycięży.

PS Wszyscy piszący blogi w blox.pl w górnym prawym rogu panelu administracyjnego mają odnośnik "Podgląd blogu". Może jest jeszcze nadzieja?

01:34, poeciak , Inne
Link Komentarze (10) »
wtorek, 13 maja 2008

Zauważyłem, że słowo "ogarniać" robi ostatnio wielką karierę.

Ogarnia się wszystko. Można nawet "się ogarnąć". Kolejne modne słowo klucz, które powoli przestaje cokolwiek znaczyć.

O ile samo słowo rzeczywiście jest dość wdzięczne, to już mieszanie sformułowań w stylu "muszę to ogarnąć", "weź się ogarnij się" czy "muszę się ogarnąć" i stosowanie ich we wszystkich możliwych sytuacjach nie ma sensu.

Może nie jest to przykład błędu językowego, a przynajmniej rażącego błędu językowego, ale bądźmy wyczuleni na takie przypadki. To, że jakieś słowo bardzo się nam podoba, nie oznacza, że powinniśmy je wtrącać do każdego zdania. 

00:36, poeciak , Inne
Link Komentarze (3) »
piątek, 11 stycznia 2008

Dzisiaj wideo z krótkim cytatem dla zachęty:

Przede wszystkim, nie słucham polityków, bo już nie mogę tego słuchać




Tym wpisem zaczynamy serię "Jak mówią...". Będziemy w niej wytykali wpadki przeróżnym presonom udzielającym się publicznie. Na celowniku znajdą się przede wszystkim politycy, dziennikarze i artyści. Drżyjcie! 

20:15, poeciak , Inne
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 stycznia 2008

Błędy językowe w sieci to plaga. Czy w ogóle jest sens z nią walczyć? Moim skromnym zdaniem, warto przynajmniej próbować.

Pojawiają się różne opinie na temat błędów w internecie. Wciąż popularne jest ultraliberalne podejście "nieważne jak, ważne co piszemy", wynikające (pośrednio) z netykiety.

Przypomnę - w oryginale netykieta  z rezerwą podchodziła do wszelkich zabiegów mających na celu walkę o czystość języka.

Takie podejście jest zrozumiałe w przypadku języka angielskiego, którym posługują się miliony ludzi z całego świata. Wytykanie błędów popełnianych w tym języku można ewentualnie uznać za pewien rodzaj dyskryminacji. Osoby, dla których język Szekspira nie jest językiem ojczystym, mogłyby czuć się w pewien sposób poszkodowane w "międzynarodowych" dyskusjach.

Do tej pory wszystko jasne. Cudzoziemcom mówiącym niezgrabnie po polsku też staramy się wybaczać błędy, a jeśli ich upominamy, to wyrozumiale i z wyczuciem. W przypadku mowy ojczystej wypadałoby jednak wymagać od siebie więcej.

Żeby nie przynudzać, podam konkretne powody, dlaczego warto "wytykać"  błędy popełniane przez internautów:

1) Kontakt z błędami nas ogłupia. Jeśli dwieście razy przeczytamy "poszłem", w końcu sami zaczniemy tak pisać.
2) Rozsądnie poprawiony błąd np. na forum dyskusyjnym, wcale nie musi zakłócać rozmowy. Wystarczy, że zwrócimy uwagę z wyczuciem i bez niepotrzebnych wycieczek personalnych.
3) Poprawiając błąd, wyświadczamy błądzącemu przysługę. O ile w internecie wpadka językowa nie ponosi za sobą poważniejszych konsekwencji, to np. błędy ortograficzne w CV stają się problemem. Istnieje szansa, że raz poprawiony błąd nie powtórzy się.

Podsumowując: jeśli ktoś wytknie Twój błąd, nie denerwuj się. Raczej wypadałoby podziękować.

00:39, poeciak , Inne
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 24 grudnia 2007

Język polski nam się sypie. Mówimy niedbale, robimy błedy, gdzie tylko się da bez umiaru wplatamy straszliwe makaronizmy.

Niestety, język kaleczą również ci, którzy powinni świecić przykładem. Niechlujnie używają polszczyzny dziennikarze, aktorzy, literaci... Najwięcej szkody wyrządzają właśnie wszelkiego rodzaju osoby publiczne. Poprzez środki masowego przekazu bezustannie gwałcą nasze uszy!

Sprawa jest prosta. W tym blogu będę piętnował najstraszniejsze, najczęstsze, najgłupsze i najzabawniejsze występki przeciwko językowi polskiemu.

Drżyjcie wszyscy, którzy kaleczycie JĘZYK POLSKI!

PS Wytykanie moich błedów surowo wzbronione ;)

00:44, poeciak , Inne
Link Komentarze (1) »