Z językiem polskim robi się obecnie wszystko. Kaleczymy go na wszelkie możliwe sposoby. Czas powiedzieć sobie DOSYĆ! Ludzie, dbajcie o to, jak mówicie i piszecie!




Błędy śmieszne

piątek, 19 lutego 2010

Na szczęście coraz rzadziej spotykamy w różnego rodzaju knajpach i restauracjach przeurocze "Czy życzy pan/pani...?".

Zdania w stylu:

Czy życzy pani coś do picia?

Życzą państwo rachunek?

to kuriozalne wykwity kultury... napisałbym "kelnerskiej", ale nie napiszę, bo to przecież porządny i godny szacunku fach. Nie wiem skąd to się wzięło. Brzmi nieporadnie, wręcz karykaturalnie, trochę jak z filmów Barei.

Żeby nie było tak jednoznacznie antygastronomicznie, dodam tylko, że tego rodzaju językowe eksperymenty zdarza się oczywiście usłyszeć również w zupełnie innych sytuacjach. Najczęściej jednak chyba właśnie na linii "obsługa-klient". Może spece od obsługi klienta powinni wpisać krótki instruktaż językowy jako obowiązkowy punkt każdego szkolenia nowego pracownika?

Pamiętajmy:

Czy życzy sobie pani coś do picia?

Życzą sobie państwo rachunek?

 

czwartek, 27 grudnia 2007

Pierwsze wrażenie to podstawa. Jeżeli na samym początku znajomości dopuścimy się błędu, zwykle trudno go potem naprawić.

Na pierwsze wrażenie składa się wiele czynników: mowa ciała, mimika, gestykulacja, głos itd. Ważne jest też to, co mówimy.

Coraz częściej z przerażeniem słyszę ludzi przedstawiających się kiepsko. Na przykład tak:

a) Zieliński Marek, miło mi.
b) moje nazwisko Kowalski Jerzy,

Co tu nie gra?
a) Po pierwsze, jeśli przedstawiamy się imieniem i nazwiskiem, to podajemy najpierw imię, potem nazwisko. Warto o tym pamiętać w cywilizowanych kręgach, nieskażonych groteskowymi, postpeerelowskimi (a może po prostu urzędniczymi) manierami.

b) Dodatkowo, warto pamiętać, że w większości przypadków "Jerzy" to imię, a nie część dwuczłonowego nazwiska - nazwisko "Kowalski Jerzy" nie ma zatem sensu.