Z językiem polskim robi się obecnie wszystko. Kaleczymy go na wszelkie możliwe sposoby. Czas powiedzieć sobie DOSYĆ! Ludzie, dbajcie o to, jak mówicie i piszecie!




Błędy popularne

poniedziałek, 22 lutego 2010

czy ?

W narzędniku: Nie idź tą drogą.

W bierniku: Wybieram tę drogę.

Wybieram tą drogę dopuszcza się jako formę potoczną. Raczej w mowie niż piśmie.

Ludzie dbający o język używają. Warto pamiętać, żeby nie przesadzać z hiperpoprawnością przy wymowie - "ę" wymówione ze zbyt silnie zakręconym i zaakcentowanym ogonkiem brzmi nieco pretensjonalnie.

piątek, 12 lutego 2010

Trzeba powiedzieć sobie wprost: bynajmniej i przynajmniej to nie synonimy. Jeśli nie znamy znaczenia tych słów, po prostu ich nie używajmy. Inaczej wpadka gwarantowana.

"Bynajmniej" użyć można np. tak:
- Wiesz co oznacza słowo "bynajmniej"? - Bynajmniej! Jestem przecież analfabetą!
- Nie chcę bynajmniej tłumaczyć ci znaczenia słowa "bynajmniej".
- Ten wpis bynajmniej nic nie wnosi do tematu.

Nigdy nie używajmy "bynajmniej" zamiast "przynajmniej":
- Nikt nie lubi, kiedy się go poprawia, bynajmniej/przynajmniej ja.

Sam przyznam, że słowa "bynajmniej" nie używam w ogóle. Po prostu go nie czuję i boję się popełnić gafę.

Ja się poddałem, ale gdyby ktoś chciał sobie ten jakże piękny wyraz przyswoić, polecam piosenkę Wojciecha Młynarskiego, w wykonaniu zespołu Raz Dwa Trzy (znalezione na Youtube, stąd dziwna grafika):

Polecam zresztą całą płytę Raz Dwa Trzy Młynarski.

czwartek, 03 grudnia 2009

- Fama głosi, że używa pan słów, których znaczenia pan nie rozumie. Co pan na to?
- Proszę powiedzieć tej famie, żeby pocałowała się w dupę i vice versa!

Ten dosyć brodaty żart doskonale ilustruje popularną tendencję do posługiwania się słownictwem, nad którym tak naprawdę warto byłoby w skrytości ducha nieco popracować (tzn. poznać jego znaczenie).

Ale zostawmy skrajne przypadki. Istnieje wiele słów, które po prostu łatwo pomylić. Moje ulubione przykłady to:

- reprezentacyjny i reprezentatywny,
- adaptować i adoptować.

Muszę przyznać, że w pośpiechu parę razy zdarzyło mi się pomylić adaptację z adopcją... dobrze, że tylko werbalnie.

wtorek, 24 listopada 2009

Krótka notka na temat popularnych niedociągnięć, którymi bardzo często popisują się różnego rodzaju osoby publiczne.

W radiu usłyszałem ostatnio bardzo ciekawą wypowiedź jednego z najbardziej prominentnych polskich polityków. Wypowiedź dotyczyła spraw niezwykle ważkich, ale wypowiedziana została w sposób przypominajcy raczej dyskusje panów spod budki z piwem.

Dokładnym cytatem się nie posłużę, ale polityk ów stworzył coś na kształt: "ehhmm, przede wszystkiem, prę panią, chodzi tutej o dwaeścia milionów złotych".

Warto dbać o wyraźną wymowę. To chyba wystarczający komentarz.

Poza tym, nieśmiertelne "panią" w straszliwym "proszę panią"... Chyba że faktycznie chodziło o "prę", zamiast "proszę", ale nie pytajcie mnie, co to "parcie" miałoby w tym kontekście oznaczać.

Aha, konkursu na imię i nazwisko cytowanego polityka nie będzie. ;)

niedziela, 30 grudnia 2007

Tym razem błąd nieco mniej rażący, ale coraz częstszy.

Wiele osób, szczególnie w oficjalnych sytuacjach, ma tendencje do używania języka "ambitnego". Język "ambitny" to język, który pozwala dowartościować się mówiącemu.

Jednym z przykładów użycia języka "ambitnego" jest pięknie brzmiące, choć całkowicie niepoprawne sformułowanie w każdym bądź razie.

W każdym bądź razie to dziwna zbitka w każdym razie i bądź co bądź.

Nie mówmy tak. Łączenie w każdym razie z bądź co bądź ma w sobie tyle dobrego smaku, co popiajnie śledzi oranżadą.